Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja włosów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja włosów. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 lutego 2016

Siemię lniane - z czym to się w ogóle je?

Dzień dobry!


Jak wiecie, bądź i nie ale pod koniec stycznia rozpoczęłam kurację siemieniem lnianym. Oczywiście nie jest to pierwszy i na pewno nie ostatni, jednak tym razem, chyba po raz pierwszy zaplanowałam tak długą kurację, bo aż 3 miesięczną! Mamy połowę lutego, więc jak się pewnie domyślacie, nie będzie to tradycyjny post o efektach stosowania kuracji, bla, bla, bla...


Mimo, że w Internecie informacji na temat tych cudownych ziaren jest mnóstwo, ludzie wciąż nie do końca wiedzą, o co tutaj biega! Widzę to chociażby po swoich znajomych, którzy często dziwią mi się, bo "jak ty możesz to jeść?!" Nie od dziś wiadomo, że siemię jest zdrowe, o tym wiedziały już nasze babcie (których wiedza jest tak drogocenna, jak mało co). Wiemy, że siemię ma dużo witamin i minerałów... No dobrze, dużo. To znaczy ile? Jakich?


W jednej, ustalonej przeze mnie i dla mnie, ok. 20gramowej porcji znajdziemy

8% dziennego zapotrzebowania* na potas, który jest bardzo ważnym pierwiastkiem dla naszego organizmu. Potas odgrywa znaczącą rolę dla naszego układu nerwowego, ponieważ uczestniczy w przewodzeniu impulsów nerwowych (pompa sodowo-potasowa i takie tam :P); ponadto utrzymuje prawidłowy rytm pracy serca (oj, a kroplówki potasowe bolą, bolą) i reguluje prawidłowe ciśnienie osmotyczne. Pomaga na zaparcia, skurcze mięśni, nieregularne bicie serca etc...

20% dziennego zapotrzebowania na magnez, który jest równie ważnym makroelementem dla naszego organizmu, jak potas. Magnez również umożliwia prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego, wspomaga pracę serca i całego układu krążenia i oczywiście jest składnikiem naszych kości.

18% dziennego zapotrzebowania na fosfor, który podobnie jak magnez buduje nasze kości

8% dziennego zapotrzebowania na żelazo, więc anemicy - biegnijcie do sklepu :)

8% dziennego zapotrzebowania na cynk - włosy, skóra i paznokcie :D

6% dziennego zapotrzebowania na wapń, który jak to nam od dziecka wbijano do głowy, buduje nasze kości, a jego niedobór powoduje próchnicę, krzywicę i osteoporozę i zaburza przewodnictwo nerwowe (skurcze mięśni szkieletowych zachodzą przy obecności jonów wapnia)

Także składników mineralnych w jednej łyżce stołowej mamy sporo :) A jak to będzie wyglądać w przypadku witamin?

6% dziennego zapotrzebowania na witaminę B6, która jest niezbędna do syntezy hemu, składnika hemoglobiny (anemicy, kolejny plusik), jej niedobór może również przyczyniać się do obniżonego nastroju, stanów depresyjnych i zaburzeń lękowych (oj, nieprzyjemna sprawa)

30% dziennego zapotrzebowania na witaminę B1, która wpływa pozytywnie na metabolizm, pamięć i nasz ulubiony układ nerwowy i serducho

10% dziennego zapotrzebowania na witaminę PP, inaczej znaną jako B3, która wspomaga układ pokarmowy, nerwowy i odgrywa znaczącą rolę w wyglądzie naszej skóry

* z zastrzeżeniem, że wynik podaje się dla osoby dorosłej, dla której zapotrzebowanie wynosi 2000kcal

Lekcja biologii zakończona, można przejść dalej :D

W Internecie można znaleźć stek bzdur na temat rzekomego wzrostu wagi u osób spożywających siemię lniane. Przepraszam bardzo, ale 100kcal dodatkowo dziennie to kromka chleba pszennego lub 2 kostki ptasiego mleczka mniej... No błagam :P

Wiemy już, że nie przybędzie nam 100kg, to może jak się zabrać za jedzenie?

Generalnie nie polecam jedzenia siemienia łyżką. W moim przypadku dawniej po prostu zalewałam łyżkę nasion na oko 1/3 szklanki wody i po 15 minutach wypijałam. Z czasem smak, a raczej jego brak zaczął mi przeszkadzać, więc zaczęłam dodawać sok owocowy. Przewinęło się też mieszanie z dżemem, musem owocowym z biedry czy lidla i wlewanie do owsianki :D Aktualnie, codziennie rano mieszam zalewam, gorącą wodą, ziarna siemienia lnianego (taką dużą stołową łyżkę) - łyżka na 1/2, 1/3 szklanki. No naprawdę różnie :) Odstawiam pod przykryciem na około 10 minut. Następnie mieszam i wlewam glutka do blendera i miksuję z dodatkiem owoców etc. Polubiłam ten sposób, bo przy okazji dostarczam dawkę owocków dziennie - witaminki górą!

Moje ulubione połączenia ostatnio to:

*siemię, banan, masło orzechowe



*siemię, banan, cynamon, miód

*siemię, gruszka, miód



Wiadomo, co sezon, to inne owoce :) Takie mixy jem lub wypijam, w zależności od konsystencji (a bardziej od przytomności z rana :D)

Ponadto siemię możemy wsypywać do owsianek, omletów, chlebków, koktajli, bułek, ciast, twarożku, sałatki, muesli, płatków, granoli, jogurtów - wszędzie :D


Podsumowując dobroczynne właściwości siemienia lnianego na nasz organizm, przy regularny i odpowiednio długim stosowaniu, możemy spodziewać się naprawdę pozytywnych efektów i to nie tylko na włosy ;) Dodatkowo, Kochani, weźcie pod uwagę fakt, że ja wcinam łyżkę dziennie i dla takiej porcji opisałam właściwości - różne źródła mówią o dziennej porcji, słyszałam nawet o 3 łyżkach dziennie. To jest już naprawdę kwestia indywidualna - należy słuchać swojego organizmu.

Pozdrawiam Was serdecznie,

carmen

PS wybaczcie fenomenalną jakość zdjęć, tak się kończy dodawanie postów z telefonu, bez wcześniejszego poglądu :P



wtorek, 2 lutego 2016

Nosz k... psia mać!



Ja wiem, fryzjerki nie mają miarki w oczach, ale 15cm?!


Plan był taki,

Końcówki, potem zapuszczamy i dbamy, w październiku ostre cięcie na fundację. I co? I ostre cięcie może będzie za dwa lata... Nie mam tej Pani za złe, że mi ścięła 15 cm, a nie 2cm - w końcu nie powiedziałam jej ile chcę. To był szybki ruch przed studniówkowym czesaniem, Pani miała podciąć końcówki - spodziewałam się max 5 (na tyle byłam przygotowana), w końcu włosy były w naprawdę dobrej kondycji. Dwa dni po studniówce, kiedy umyłam włosy wpadłam wręcz w histerię... No bo jak?! 15cm?! Pani po prostu wyrównała włosy do najkrótszych partii. Nieporozumienie, a jednak mi przykro.

Włosy mierzę w kitce, żadne inne mierzenie nie jest wiarygodne

34cm

Bardzo źle się czuję w takiej fryzurze, dlatego chcę, by włosy urosły jak najszybciej (co chyba nikogo nie dziwi)

Plan pielęgnacyjny

*od początku stycznia przyjmuję CP

Wewnętrznie:
31.01-31.03 kontynuacja kuracji CP
31.01-31.03 siemię lniane
31.03-31.06 Revalid
01.07-01.10 Gelacet
02.10-02.01 skrzyp + pokrzywa, witamina B, magnez i potas, CP

Tak, CP na mnie działa, bardziej na wypadanie, ale działa. Po pierwszym miesiącu już słyszałam, że urosły mi włosy, więc na porost chyba tez :) Nie było dane mi sprawdzić :P

Zewnętrznie:
31.01-29.02 kuracja Power Hair Joanna (zostało połowę buteleczki)
01.03-01.04 kozieradka
02.04-02.05 ulubiona Joanna Rzepa
03.05-03.06 Jantar
Na resztę roku zaplanuję coś później, nie chcę się powtarzać.

Ponadto, skoro są już tak krótkie może keratynowe prostowanie? Przemawia do mnie wizja dłużej zdrowych końcówek, tafla wygładzonych włosów - teraz i tak nie pozwolę, by się kręciły. Jeśli już jesteśmy przy końcówkach, to jeszcze bardziej przyłożę się do pielęgnacji. Do tej pory używałam oleju kokosowego i silikonowego serum, jednak "kiedy sobie przypomniałam" czyt. styczeń był systematyczny. Teraz dołożę krem Montibello i zobaczymy jak sobie cwaniak poradzi.

I chyba przede wszystkim cierpliwość, a z tą u mnie słabo. Czy mam jakiś cel na ten rok? Tak, 20cm. To sporo, jednak będę się starać, a przy okazji wypracuję systematyczność. Kiedy cała motywacja mnie opuściła o braniu jakichkolwiek suplementów nie było mowy - przecież przypominanie sobie o nich raz na tydzień mija się z celem. W styczniu zrobiłam duuży krok - CP przyjmowałam codziennie - jednego dnia 4, następnego 5 tabletek dziennie. Efekty podobno było widać, a i o wypadaniu mogłam zapomnieć.

A co u mnie? Czy ktoś tu o mnie pamięta?
Przestałam pisać w wyniku problemów osobistych, znowu jestem chodzącym smutasem z brakiem chęci do wszystkiego. Matura za pasem, a nawet nie mam ochoty do niej podchodzić Teraz, bez włosów jest mi jeszcze bardziej smutno - zwyczajnie źle czuję się w nowej fryzurze. Ponadto, chciałam coś w tym swoim życiu zrobić pożytecznego, oddać włosy na fundację. Planowałam wyhodować je do talii i ściąć. Jakiejś pięknej kobiecie na pewno by się przydały i myślę, że byłaby chociaż troskę szczęśliwsza. A teraz co? I jak mam je oddać, skoro mi je zabrano? Cięcie październikowe przesunie się gdzieś o dwa lata. Super.

Koniec mojego smutnego monologu, nie chcę tu nikogo dołować :) Na koniec wrzucam dzisiejsze włosy:




piątek, 22 maja 2015

Biovax Intensywnie Regenerująca maseczka Keratyna + Jedwab

Dzień dobry!

Ostatnio miałam ogromną ochotę kupić wszystkie dostępne maski Biovax. Powstrzymał mnie Pan Portfel, a właściwie jego brak :D Generalnie nie jestem fanką kupowania na zapas, ale była promocja...  Na szczęście nie kupiłam nic :) A dzisiaj przedstawiam Wam jedną z masek Biovax, Intensywnie Regenerującą Keratyna+Jedwab. W Internecie ma raczej pozytywne opinie, ale czy u mnie się sprawdziła?





Ta intensywnie regenerująca maseczka została opracowana przez specjalistów w celu zagwarantowania Twoim losom gruntownej odnowy zarówno na powierzchni, jak i w ich głębokich warstwach. Unikalna cecha maseczki to woskowa konsystencja oraz bogata w substancje odżywcze receptura. Naturalne składniki oraz brak substancji drażniących umożliwiających regenerację i ochronę włosów. 


Maseczka Biovax zawiera Pro2Kera Silk - aktywny zespól naturalnych białek, który dzięki zestawieniu niskocząsteczkowych aminokwasów i wysokocząsteczkowych protein wykazuje szerokie spektrum działania zarówno na poziomie rdzenia, jak i na powierzchni włosa. 


Aminokwasy jedwabiu (300 Da) wnikają do włókna włosa, wypełniając ubytki strukturalne w jego warstwach korowych. Wiążą wodę, utrwalając efekt głębokiego nawilżenia.


Proteiny jedwabne (50.000 Da) tworzą na powierzchni włosa delikatny biofilm, który utrzymuje wilgoć w jego wnętrzu oraz chroni go przed agresywnymi czynnikami środowiska zewnętrznego.


Keratyna(28.000 Da) uzupełnia niedobór naturalnych składników budulcowych osłonki włosa, plombując jej uszkodzone miejsca.


Ekstrakt z henny ułatwia aktywnym składnikom wnikanie do wnetrza włosa i jego cebulki.

Skład: Aqua, Cetyl Acohol
(alkohol tłuszczowy, dobry alkohol, wygladza), Cetrimonium Chloride,(konserwant)Cetearyl Alcohol(alkohol tłuszczowy, dobry alkohol) (and) Cetareth-20,Glycerin(nawilżająca gliceryna), Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Acetyled Lanolin(lanolina, wygładza), Silk Amino Acids(proteiny jedwabiu, alanina i glicyna), Hydrolyzed Silk(hydrolizat proteinowy jedawibiu)  Hydrolyzed Keratin(hydrolizat keratyny), Lawsonia Inermis Extract, Trimethylsilylamodimethicone (and) C11-15 Parth-9, Parfum, Citric Acid)regulator pH)  Tithanolamine, Methylisothiazolinone(konserwant), Phenoxyethanol (and) Ethylhexyglycerin, Benzyl Salicytale, Butyphnyl Methylpropional, Geraniol (nadaje zapach, tonizuje), Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool, Potassium Sorbate.

 Maska jest bardzo gęsta, wręcz budyniowa i przyjemnie pachnie. Tak delikatnie i nie chemicznie. Zapakowana jest w standardowe dla masek tej firmy opakowanie z solidnym zamknięciem. Czasem nawet mam problem z otwieraniem, przynajmniej wiem, że w podróży się nie otworzy. 


Producent zapewnia, że w składzie maski nie ma parabenów i SLS-ów, oczywiście skład o potwierdza :) Zamiast parabenów jako konserwanty producent zastosował Cetrimonium Chloride i Methylisothiazolinone. Jak już jesteśmy przy składzie, to znajdziemy również obiecane keratynę i jedwab, ekstrakt z henny oraz olej ze słodkich migdałów. Do tego nawilżające i wygładzające glicerynę i lanolinę. Trzeba zaznaczyć, że ta maska zawiera silikon Trimethylsilylamodimethicone. Osoby, które starają się nie używać silikonów nie będą zachwycone ;) Sama byłam przeciwniczką silikonów, obecnie nie toleruję ich w szamponach, a jeżeli chodzi o maski i odżywki - silikony to również ochrona dla naszych włosów przed uszkodzeniami mechanicznymi. Maska nie jest nimi napakowana (takiej bym nie wzięła), dlatego też spokojnie możemy ją stosować nie bojąc się przy tym oblepienia włosów. Skład maski jest więc przyjazny :) 

Pamiętajmy, że jest to maska proteinowa! Dlatego nie należy używać jej zbyt często, a dziewczyny z bardzo zniszczonymi i wysokoporowatymi włosami powinny pamiętać o dodaniu do niej oleju i czegoś nawilżającego. Właściwie to maska właśnie w takim wydaniu sprawdza się najlepiej :) Po niej mam włosy puszyste, ale wygładzone i zdyscyplinowane :) Maska nigdy nie zrobiła mi krzywdy i mogę dodać do niej bardzo dużo oleju, a i tak nie przeciąży mi włosków :) 

Polecam Wam, ale pamiętajcie, że trzeba na nią uważać, by nie zrobić sobie krzywdy. Ja nie stosuję jej częściej niż co dwa tygodnie. Maska mimo swojej gęstej konsystencji jest bardzo wydajna - używam jej od grudnia :)  

poniedziałek, 18 maja 2015

3 sposoby na idealnie wygładzone włosy bez prostownicy

Dzień dobry!

U mnie pogoda nie dopisuje, jest szaro, brzydko i deszczowo. Jak deszcz nie pada, to wieje tak, że ciężko się idzie :( Myślę, że szał na wiosenne promocje już minął, ja w tym roku nie poszalałam i kupiłam tylko to, co mi było potrzebne. A Wy jak tam? Część Waszych łupów widziałam :)

Jestem po miesiącu olejowania włosków olejem krokoszowym. Efekt miękkich włosów się utrzymuje, mimo iż nie nakładam już oleju codziennie. Ponadto końcówki są bardzo zdyscyplinowane :) No ale co z tego jak cały czas brakuje mi blasku? Albo włosy mają BHD! Jak temu zapobiegać? Wiadomo, że każdy chce, by nasze włosy codziennie były piękne, wygładzone, błyszczące, miękkie. Jednak przy wysoko i średnioporowatych włosiskach efekt ten jest raczej ciężki do uzyskania. Raz na jakiś czas, oczywiście! A jeśli czeka nas ważne wyjście, do którego przygotowujemy się już od jakiegoś czasu i chcemy wyglądać perfekcyjnie? Ja mam swoje trzy, zawsze sprawdzające się sposoby na wygładzenie włosów :)


środa, 13 maja 2015

Kwietniowe olejowanie - podsumowanie akcji :)

Dzień dobry!


W kwietniu, wraz z 24  innymi blogerkami, przed każdym myciem olejowałyśmy nasz włosy. Czy długie, czy krótkie to nie miało znaczenia :) Bardzo długo zastanawiałam się nad wyborem oleju, którego przez miesiąc będę używać. Zależało mi na tym, by był to jeden olej, a nie mieszanka. Na razie nie testowałam zbyt wielu czystych olei, dlatego też zależy mi na wypróbowaniu jak największej ich ilości. Na początku wybrałam olej ze słodkich migdałów, jednak nawet nie zdążyłam go wypróbować. Buteleczka potłukła się i trzeba było biec do sklepu po nową. Jednak tym razem nie dysponowałam tak dużą ilością pieniążków i zmuszona zostałam do kupienia tańszego oleju. Cały czas pamiętałam, jak bardzo moje włosy lubiły olej lniany - po nim były błyszczące, miękkie i zdyscyplinowane. Olej lniany zawiera dużo kwasu alfa-linolenowego i linolowego. Właśnie tym pokierowałam się w wyborze oleju do testów. Wybór padł na olej, który ma największą zawartość kwasu linolowego ze wszystkich olei roślinnych. Czyli na... olej z krokosza bawierskiego


O oleju krokoszowym w Internecie jest bardzo niewiele, a szkoda, bo uważam go za fajny produkt. Troszeczkę jednak się na nim zawiodłam. Czego się spodziewałam? Lśniącej tafli tak jak po oleju lnianym.I tego niestety nie uzyskałam. Po oleju krokoszowym włosy były nieco bardziej błyszczące niż zazwyczaj, jednak nie był to efekt wow. Pisząc teraz recenzję przypomniałam sobie, że olej lniany u mnie dawał lepsze efekty, kiedy używałam go na włosy zwilżone wcześniej wodą. Oleju krokoszowego używałam przed każdym myciem na minimum godzinkę, ale na włosy suche. Może tu jest  ten haczyk? Jednak olej krokoszowy czymś bardzo mnie zaskoczył... Wróćmy teraz do czasów dzieciństwa, kiedy to nie znałyśmy słowa prostownica, lokówka i farba do włosów, kiedy nasze włosy były mięciutkie jak pupcia niemowlaka.. Pamiętacie to? Ja przypomniałam sobie te czasy, po którymś użyciu oleju krkoszowego. Moim włosom nadaje on taką miękkość, no tylko macać i macać, bo takie mięciutkie! Ponadto olej ten umie poradzić sobie z niesfornymi końcówkami. Fajnie je zabezpiecza i nie przeciąża przy tym. Kilka raz zasnęłam z olejem i następnego dnia, włosy wyglądaly jakbym ich w ogóle nie olejowała. Moje włosy dosłownie go piły!

Jedna sprawa, dla niektórych może i ważna - czasami miałam małe trudności w zmyciu oleju. Włosy wydawały się jakby właśnie niezmyte. Być może to jedynie moje odczucie, bo nikt nie potwierdził moich słów. Jednak czasami, głównie podczas ostatnich kilku olejowań zauważyłam, że włosy rano są jakby obciążone.

Na zdjęciu dużych efektów według mnie nie widać, włosy głównie zyskały na miękkości.


Olej na pewno sprawdzi się na włosach suchych i wysokoporowatych :) Postaram się na dniach zrobić lepsze zdjęcia. Tylko potrzebuję do nich pogody :(

sobota, 9 maja 2015

Balsam na porost włosków Bania Agafii

Dzień dobry !

W ostatnim, kwietniowym podsumowaniu miesiąca pisałam o 1,5cm przyroście. W kwietniu na skalp używałam balsamu na porost włosów z rosyjskiej serii Bania Agafii.



Specjalny balsam - aktywator wzrostu włosów
Do włosów osłabionych
Produkt zawiera 100% składników naturalnych
Balsam-aktywator został stworzony na bazie specjalnie dobranych ziół przeznaczonych do pielęgnacji osłabionych włosów. Naturalne składniki aktywne mają dobroczynny wpływ na skórę głowy: ogrzewają i odżywiają cebulki włosowe, stymulując wzrost włosów. Balsam wygładza włosy, zmiękcza i ułatwia rozczesywanie. Wyciąg z igieł syberyjskiej sosny bogaty w aminokwasy i witaminę C, przywracając młodość i gęstość włosów. Herbata kurylska zmiękcza włosy i ułatwia rozczesywanie. Korzeń łopianu zawiera proteiny, witaminy A,B, E i P, wzmacniające korzenie włosów. Olejek eleuterokoka kolczastego wzmacnia odżywienie cebulek włosowych. Organiczny ekstrakt dziurawca zapobiega łamliwości włosów. Olejek z rokietnika ałtajskiego to bogate źródło witamin, intensywnie odżywia skórę głowy. 

Sposób użycia: balsam-aktywator nanieść na wilgotne, umyte włosy, rozprowadzić na całej ich długości, pozostawić na 2-3minuty i zmyć ciepłą wodą.

Skład:
Aqua , Cetearyl Alcohol, Glycerin(gliceryna), Behentrimonium Chloride, Cetrymonium Chloride, Quaternium-87, Hydroxyethylcellulose, Cetrimonium Bromide, Pinus Pumilio Leaf Extract ( ekstrakt z syberyjskiej kosodrzewiny ), Organic Hypericum Perforatum Extract ( organiczny ekstrakt z dziurawca ), Potentilla Supina Extract (ekstrakt z pięciornika niskiego ), Arctium Lappa Root Extract (wyciąg z korzenia łopianu ), Eleutherococcus Senticosus Root Extract ( olej eleuterokoka kolczastego), Rosmarinus Officinalis Oil ( olejek z rozmarynu ), Hippophae Rhamnoides Fruit Oil ( olej z ałtajskiego rokitnika ), Benzyl Alcohol, Sorbic Acid, Benzoic Acid, Citric Acid, Parfum.

Balsam jak wszystkie kosmetyki Bania Agafii ma śliczną szatę graficzną. Kojarzy się właśnie z naturą, z kosmetykami babcinej roboty. Zapach jest bardzo delikatny i przyjemny, jednak nie pozostaje na włosach. Ale teraz się przyczepię. Skoro balsam ma wzmocnić cebulki włosów i skórę głowy, to powiedzcie mi jak ma to zrobić, jeśli będziemy go stosować na włosy, na całej ich długości? Czy tylko ja czegoś tu nie rozumiem? No bo jak? Z tego powodu nie postąpiłam z zaleceniami producenta (nic dziwnego) i aplikowałam balsam na skórę głowy masując ją przy tym. Balsam jest dość gęsty - trochę gęstszy niż większość odżywek b/s. Bardzo łatwo rozprowadza się na włosach i pieni podczas masażu. Producent obiecuje wygładzenie, zmiękczenie i ułatwienie rozczesywania. Ja dodatkowego wygładzenia nie widzę, natomiast jeśli chodzi o resztę, to włosy są faktycznie bardziej miękkie i łatwiej się je rozczesuje. W składzie widzimy wysoko nawilżającą naszą skórę głowy i włosy glicerynę, a dalej obiecane ekstrakty i olejki. Jedno ale. Producent wspomniał o herbacie kurylskiej, ja natomiast w składzie jej nie widzę... ;) 


Jeżeli chodzi o wydajność, to używałam przez miesiąc co mycie, czyli co dwa dni i jeszcze produktu zostało na kilka użyć. No i teraz najważniejsze, jak spisał się na porost? A spisał się, 1,5cm to dużo :) 


Czy pomógł mi w walce z wypadaniem? Wypadania na pewno nie powodował, tutaj nie zauważyłam, żeby wypadanie zupełnie ustało, jednak włosów podczas rozczesywania było mniej :)


Uważam, że to całkiem fajny produkt, można go używać, żeby skóra głowy odpoczęła po alkoholowych wcierkach :) Nie jest to jednak mój hit - brakowało takiego efektu wow, zatrzymania wypadania i wysypu babyhair. Tak czy siak, polecam wszystkim :)


Balsam kupiłam za 7,50, co niestety widać na zdjęciu - przepraszam :D Natomiast w sklepach internetowych dostaniecie za około 5zł :)



Znacie? :)

poniedziałek, 4 maja 2015

(4) Miesiąc z...

Dzień dobry!

Ale ta majówka szybko zleciała... I trzeba wrócić do codziennej, szarej rzeczywistości. Ja ten wolny czas spędziłam leniuchując, ale aktywnie :D Odbyłam parę wycieczek rowerowych, spacerów i generalnie leniuchowałam na sportowo :) Kwiecień mi się strasznie dłużył i nie zaliczam tego miesiąca do najbardziej udanych. W tym roku alergia dała się we znaki i codzienny ból głowy bardzo utrudnił mi życie. Ponadto przy każdym wyjściu z domu płakałam. Po co wziąć leki przed wyjściem :D

Kwiecień bardzo mi się dłużył, ale nie miałam nic konkretnego do roboty. Chęci w sumie też nie. Myślę, że zrozumieją mnie osoby, które też mają alergię i borykają się z tym okropnym bólem głowy.

W kwietniu spotkała mnie okropna przygoda. Jak wiecie, a może i nie ;) jestem raczej przeciwniczką odżywki do paznokci Eveline. Kiedyś jej użyłam i paznokcie mnie lekko bolały. Nie chciałam jej używać. Jednak przekonała mnie moja koleżanka, która oddała mi końcówkę swojej odżywki, żebym wypróbowała. Może pomoże i trochę utwardzi moje pazurki. Pomalowałam, wyszłam z domu i zaczęło się piekło. Paznokcie piekły niemiłosiernie. Po powrocie do domu szybko zmyłam pazurki. Następnego dnia pojawiły się na nich krwawe bruzdy. A z każdym kolejnym dniem płytka paznokcia odklejała się od łożyska. Na szczęście dotknęło to tylko mojej jednej ręki. Druga działa bez zarzutu i nic złego się z nią nie stało. Lewa, czyli ta poszkodowana, wygląda już na szczęście coraz lepiej i teraz walczę o przyrost :)

Ale gdyby to wszystko...

Wpadłam na pomysł przedłużenia pazurków przy pomocy hybrydy. Zdecydowałam się już, że na pewno tego chcę. Wtedy miałam mini wypadek i paznokieć pękł w połowie. Krew się polała i gdybym odchyliła tę pękniętą część, mogłam zobaczyć mięsko. Nic fajnego, bolało kilka dni. Przy tak dużym urazie nie byłam już pewna, czy przedłużenie jest bezpieczne. Okazało się, że raczej nie ms problemu mogę. Już chciałam się umówić na wizytę, jednak część paznokcia po prostu odpadła. Teraz już jest dobrze i niedługo będę cieszyć się zupełnie zdrowym paznokciem. Myślę, że przedłużenie za pomocą hybrydy zrobię dopiero w wakacje.

Kwiecień przynajmniej pod względem włosowym nie był taki zły. Udało mi się ograniczyć przetłuszczanie - myślę, że tutaj zadziałał balsam Babci Agafii na porost. Dzięi temu włosy mogłam myć co dwa dni :) Ponadto przed każdym myciem olejowałam włoski = wytrwałam w akcji olejowania i zostało mi jeszcze parę dni. Testowałam całkiem ciekawy olej, chociaż spodziewałam się zupełnie czegoś innego ;) Ale o tym już niedługo.

Wracając do balsamu, poniższy balsam na porost stosowałam po każdym myciu tylko i wyłącznie na skalp. Bardzo fajnie się  rozprowadzał po włoskach i nawet lekko pienił przy dwuminutowym masażu :) Wpłynął pozytywnie nie tylko na ograniczenie przetłuszczania, ale również na przyrost. W końcu to było jego zadanie :

początek miesiąca: 53.5cm pasmo 38,5 kucyk. 
koniec 55cm pasmo 40cm kucyk

Włosy urosły 1,5cm :)

Jestem bardzo zadowolona z wyniku, nie myślałam, że taki ładny przyrost mi da :)

Moje końcówki po ostatnim cięciu również mają się świetnie :)

Jeśli chodzi o kosmetyczne zużycia tego miesiąca, stan na chwilę obecną wynosi zero. Jednak patrząc na zawartość moich kosmetyków widzę, że w maju sporo się pokończy :)

Na koniec załączam zdjęcie włosków:

Jak Wam minął kwiecień? :)

wtorek, 21 kwietnia 2015

Planet Organica - Wygrana w konkursie Life Tree

Dzień dobry!

W końcu mam Internet, w końcu mam trochę zdjęć. Dzisiaj pokażę Wam kosmetyki, które wygrałam w konkursie organizowanym przez Life Tree.

Paczka doszła do mnie bardzo szybko. Kiedy kurier przyniósł ją do domu, w ogóle nie wiedziałam co w środku znajdę. Kosmetyki znajdowały się w pudełku od zupełnie czegoś innego :D Nawet przestraszyłam się, że to coś, czego nie zamawiałam, jakaś pomyłka może... Jednak w środku znalazłam trzy produkty z serii Dead Sea Naturals produkowanej przez Planete Organice.

Maska pobudzająca wzrost włosów do masażu głowy 300ml








Maska przeznaczona jest do codziennej pielęgnacji, jak również do wykonywania masażu głowy. Została opracowana na bazie mineralnej soli z Morza Martwego dzięki czemu przyspiesza przemianę materii w skórze głowy oraz cebulkach włosów, odnawia, a także poprawia sprężystość i przywraca zdrowy połysk.

Sposób użycia:

Maskę pobudzającą wzrost włosów należy równomiernie rozprowadzić na czystych i wilgotnych włosach, a także na skórze głowy. Całość wmasowywać delikatnymi okrężnymi ruchami i pozostawić na około 10-15 minut a następnie dokładnie zmyć letnią wodą.

Skład:
Aqua, Cetearyl Alcohol, Olea Europaea Fruit Oil (oliwka z oliwek), Cetyl Esters, Behentrimonium Chloride(konserwant), Cetrimonium Chloride(wygładza włosy, ułatwia rozczesywanie), Bis-Cetearyl Amodimethicone, Punica Granatum (Pomegranate) Seed Powder (zmielone nasiona granatu), Hydrolyzed Lupine Protein, Panthenol(humektant), Theobroma Cacao Butter/ Dicaprylate /Dicaprate /Xanthan Gum (fito mleczko kakaowe), Juglans Regia Oil (olej orzecha włoskiego), Organic Persea Gratissima (Avocado) Fruit Oil (organiczny olej awokado), Cyclopentasiloxane, Maris Sal (sól z Morza Martwego), Benzoic Acid(konserwant), Dehydroacetic Acid(konserwant), Benzyl Alcohol(konserwant), Parfum, Hydroxyethylcellulose(wpływa na konsystencję), Citric Acid.

Skład bardzo ciekawy, wysoko w składzie oliwa z oliwek, do tego olej z orzecha włoskiego i z awokado. Gdzieś, nieco dalej sól z Morza Martwego. Myślę, że na moich włoskach się sprawdzi :)

Odżywczy balsam do włosów z czerwonymi algami 280ml





Morze martwe stanowi niezwykle cenne i unikalne w świecie źródło wielu naturalnych składników, szeroko wykorzystywanych w kosmetyce. Dzięki nim odżywczy balsam do włosów z czerwonymi algami posiada silne właściwości tonizujące i regenerujące, doskonale wpływające, zarówno na zdrowy wygląd włosów, jak i skóry głowy. Dodaje włosom objętości, a także ułatwia ich rozczesywanie i układanie. Codzienna pielęgnacja sprawia, że uzyskują one właściwie wzmocnienie, gładkość i elastyczność.

Sposób użycia:

Odżywczy balsam do włosów należy w niewielkich ilościach nakładać równomiernie na umyte i wilgotne włosy i pozostawić na co najmniej 2-3 minuty, PO wszystkim włosy obficie spłukać letnią wodą.

Skład:

Aqua enriched with Dead Sea Salt Minerals, Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Glyceryl Stearate, Olea Europaea Fruit Oil*(organiczna jordańska oliwa), Bis-Cetearyl Amodimethicone, Cetyl Esters, Cetrimonium Chloride, Panthenol, Kappaphycus Alvarezii Extract (ekstrakt z czerwonych wodorośli), Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Polyquaternium-37, Lavandula Angustifolia Oil (olej z nagietka), Pogostemon Cablin Oil (olejek paczulowy), Elettaria Cardamomum Oil (olejek z kardamonu), Citric Acid, Hydrolyzed Wheat Protein, Linalool, Géraniol, D-Limon?ne. 

Jak to w kosmetykach rosyjskich mamy wodę z ... W tym przypadku solami z Morza Martwego :) Dalej w składzie mamy cztery oleje i ekstrakt z alg. Skład tego produktu bardzo mnie kusi :D

Odżywczy szampon do włosów z czerwonymi algami 280ml



Odżywczy szampon z czerwonymi algami marki Planeta Organica zawiera pochodzące z Morza Martwego unikalne składniki, o wspaniałych i niezwykle cenionych właściwościach leczniczych i pielęgnacyjnych. Pozwalają one na dokładne oczyszczenie oraz intensywne odżywienie przywracające włosom naturalną gładkość i elastyczność. Odżywczy szampon do włosów z serii Dead Sea Naturals dodaje włosom objętości, a także intensywnie pobudza ich wzrost. Posiada także naturalne właściwości tonizujące i zapobiegające powstawaniu łupieżu.

Sposób użycia:

Odżywczy szampon do włosów należy w niewielkich ilościach nanosić na wilgotne włosy, a następnie delikatnie masować do czasu pojawienia się piany. Po umyciu włosy należy obficie spłukać letnią wodą. W razie potrzeby cały proces należy powtórzyć.

Skład:

Aqua enriched with Dead Sea Salt Minerals, Lauryl Glucoside, Sodium Cocoyl Isethionate, Cocamidopropyl Betaine, Panthenol, Glyceryl Oleate, Kappaphycus Alvarezii Extract (ekstrakt czerwonych wodorośli), Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Olea Europaea Fruit Oil* (organiczna oliwka z jordańskich oliwek), Lavandula Angustifolia Oil (olejek z nagietka), Pogostemon Cablin Oil (olejek paczulowy), Elettaria Cardamomum Oil (olejek z kardamonu), Citric Acid, Hydrolyzed Wheat Protein, Linalool, Geraniol, D-Limonene. 


Jestem zdania, że szampon jest na skórze głowy zbyt krótko, żeby zapewnić intensywne odżywienie, tak jak obiecuje producent. Tego produktu jestem ciekawa najmniej, bo według mnie, szampon ma po prostu myć włosy :) 

Składy produktów pobrane zostały ze strony Lifetree.pl

A Wy co myślicie? Mieliście już któryś z tych produktów?


czwartek, 9 kwietnia 2015

Pora na małe conieco :)

Dzień dobry :)

Ostatnio mam jakiś zastój i jestem do tyłu z Waszymi blogami. W ogóle jestem do tyłu we wszystkim. Wypadły mi jakieś trzy tygodnie z życia i nie wiem co robiłam właściwie. Macie tak czasami? Na szczęście słoneczko przygrzało i od razu motywacja i chęci do życia większe :) Jak to słoneczko tak sobie grzało, to zaczęłam rozmyślać. Przecież idzie wiosna! Wszystko budzi się do życia, niedługo będą kwitły mirabelki, których drzewa mam bardzo blisko domu. Uwielbiam ten czas, kiedy kwitną, ponieważ wydzielają wtedy tak intensywny miodowy zapach ! Oprócz tego są wtedy śliczne, obsypane kwiatami jak królowe w pięknych sukniach! Tak sobie marzyłam i wpadłam na pomysł, żeby zrobić miodową maseczkę na włoski :)

Moja maseczka składała się z dwóch łyżek mąki ziemniaczanej i dwóch łyżek miodu. Zmieszałam je ze sobą i wkropiłam 3 krople mojego ukochanego olejku Yves Rocher. I właśnie wtedy doszłam do wniosku, że brakuje mi najprostszej maski, do której mogłabym dodawać inne produkty. Wygrzebałam resztki Kallosa Color i wszystko razem połączyłam. Mieszanka na głowie wylądowała na calutką godzinkę :)

Kiedy spłukiwałam maseczkę, włosy były strasznie ciężkie. Myślę, że to zasługa mąki ziemniaczanej, ponieważ po miodzie nigdy czegoś takiego nie doświadczyłam. Trochę bałam się obciążenia, jednak na szczęście nic takiego się nie stało. Włoski następnego dnia rano wyglądały tak:


Zdjęcie jak zdjęcie. Włosy były bardzo błyszczące, prawie tak, jak po laminowaniu żelatyną. Były dociążone, ale nie obciążone. A tego bardzo się bałam. Na zdjęciu widać, ze końcówki są obciążone - to już moja wina, nałożyłam zbyt dużo olejku na końcówki :P

Także maskę polecam wszystkim ;)

Pogodziłam się już z długością moich włosków. Żałować żałuję, jednak teraz przynajmniej jestem pewna, że nie mam żadnych rozdwojonych końców. Mam nadzieję, że teraz już będę hodować moją wymarzoną długość :) Zaczynam testować Balsam Bania Agafii na porost. Może ktoś z Was miał? Jak oceniacie? ::)

A wracając do miodu...

Miód można jeszcze wykorzystać w formie płukanki - na pól litra wody 2łyżki miodu.
Jednak u mnie się to nie sprawdziło. Włosy były owszem błyszczące, ale bardzo sztywne :( Natomiast fajnie się spisuje wraz z siemieniem lnianym jako maska :)

A mniej włosowo, to miód dodaję do peelingów - całego ciała no i oczywiście ust (jeżeli wcześniej nie zjem :D) Świetnie sprawdza się na twarz wraz z jogurtem i płatkami owsianymi lub tak samo jak w przypadku włoskowej maski - z siemieniem lnianym. Pamiętajmy, że miód mogą polubić również nasze dłonie - podgrzejmy miód wraz z oliwą i potrzymajmy rączki w mieszance 15 minut :) 

No jednak jak na prawdziwe Kubusie Puchatki przystało - nie oszukujmy się - miód najbardziej polubią nasze brzuszki :)

Lubicie miodzik?


czwartek, 2 kwietnia 2015

Jeden Produkt, Wiele Zastosowań - Keratynowa odżywka GAL +Kwietniowe olejowanie włosów

Dzień dobry :)

Rybki GAL były moim pielęgnacyjnym marzeniem. Przecież są tak zachwalane przez blogosferę! Kto nie chciałby ich mieć? :) Bądź co bądź długo nie mogłam ich dostać, no ale w końcu dorwałam. Przedstawiam rybki GAL :) Osobiście rybki tak mnie zauroczyły, że momentalnie wyjęłam je wszystkie z opakowania i zwyczajnie się bawiłam, tworząc wielkie ławice :D








W odżywce keratynowej zawarte są specjalnie dobrane Niezbędne Nienasycone Kwasy Tłuszczowe (NNKT) zapewniające ochronę i pełną regenerację dla paznokci, rzęs, brwi i włosów. Odżywka zawiera olejek rycynowy, olejek z wiesiołka, olejek z ogórecznika lekarskiego, olejek z drzewa herbacianego. Skład odżywki wzbogacono o witaminy A i E, które skutecznie pielęgnują i ochraniają komórki wzrostowe paznokcia, włosów i naskórka.

Paznokcie - stosując ten preparat zmniejsza się konieczność wykonywania tradycyjnego manicure. Przed nałożeniem na płytkę paznokciową lakieru wystarczy nadmiar odżywki zetrzeć delikatnym preparatem odtłuszczającym. Trwałość lakieru na pielęgnowanej odżywką płytce paznokciowej jest znacznie większa. Płytka paznokciowa ulega wzmocnieniu, zwiększa się zarówno jej grubość, twardość jak i elastyczność. Skórki wokół paznokci stają się delikatniejsze, bardziej elastyczne i wolniej narastają. Rzęsy i brwi - preparat wpływa bardzo korzystnie na brwi i rzęsy. Stają się gęstsze, grubsze i bardziej elastyczne. Preparat dobrze przylega do powierzchni włosków, nie spływa do oka i nie podrażnia spojówek.

Po odkręceniu ogonka kapsułki wycisnąć na oczyszczoną (umytą) powierzchnię skóry i delikatnie rozetrzeć w miejscu stosowania. Używać na oczyszczoną (umytą) powierzchnię skóry.


Skład:

Olej Rycynowy (Ricinus Communis Seed Oil), Gelatin (otoczki rybek), Gliceryna (Glycerin), olej z wiesiołka(Oenothera Biennis Oil) , olej z ogórecznika lekarskiego (Borago Officinalis Seed Oil), olejek z drzewa herbacianego (Melaleuca Alternifolia Leaf Oil) znany jest z tego, że usuwa bakterie i grzyby i przygotowuje skórę do lepszego wchłaniania, Parfum, olejek eteryczny z goździka używany jako: substancja zapachowa, substancja pochłaniająca promienie UV, filtr przeciwsłoneczny (Benzyl Salicylate), Hexyl cinnamaldehyde (substancja zapachowa imitująca zapach jaśminu), Witamina E (Tocopheryl Acetate), Witamina A (Retinyl Palmitate), Cl 42051


W składzie znajdziemy glicerynę, olej rycynowy, olej z wiesiołka i ogórecznika lekarskiego. Dodatkowo olejek z drzewa herbacianego i z goździka. Dobroczynne właściwości olei są wszystkim dobrze znane, prawda? Ja z tych wszystkich najbardziej chciałabym wypróbować solo olej z wiesiołka :) Jednak w kolejce stoi już z ogórecznika, więc wiesiołek sobie poczeka :) Podkreśliłam również witaminę A i E, które mają dobry wpływ na nasze ciała, włosy i paznokcie :)


Odżywka ma formę niebieskich rybek twist-off. Można ją kupić za około 14zł. Jednak jest problem z dostępnością. U mnie w mieście nawet apteki DOZ nie posiadały żadnej z wersji tego produktu. Jednak może w innych, większych miastach jest dostępna. Ja swoje kupiłam w sklepiku zielarskim. W opakowaniu znajdziemy 48 rybek.



*Olejowanie na skalp

W metodzie inwersji posłużyłam się resztką wcierki Jantar no i jedną rybką GAL. O efektach jakie przyniosła możecie przeczytać tu: METODA INWERSJI
Mój skalp za to podziękował, włosy mniej się przetłuszczały i odżywiłam skórę głowy. Sam zabieg powtórzę jeszcze w tym miesiącu, a do olejowania skalpu chyba się przekonam i posłużę rybkami GAL :)

*Olejowanie na długości

Tutaj rybki również się sprawdziły i to najlepiej z wszystkich olei, jakich dotąd używałam. Maksymalny blask i wygładzenie. Aż wszyscy się dziwili, czemu mi się tak włosy błyszczą :D

*Odżywka do paznokci



Rybki Gal są również w mojej mieszance, którą w ramach Akcji Regeneracji nakładam na pazurki. O Akcji możecie przeczytać TU, a o moim planie pielęgnacyjnym TU

Rybki również wcierałam w suche łokcie i kolana, z którymi kiedyś miałam problem. Rybki świetnie sobie z problemem poradziły. Raz w tygodniu nakładam je na ciało wraz balsamem. Skóra jest wyraźnie odżywiona :) Jedną rybkę czasem wrzucam do peelingu lub po prostu wsmarowuję w dłonie :D

Dodatkowo jedna z blogerek organizuje akcje kwietniowego olejowania włosów. Pomyślałam, że wspomnę o tym, może ktoś się zainteresuje :)


wtorek, 31 marca 2015

(3) Miesiąc z... mycie szamponoodżywką + UWAGA BUBEL

Hej :)

W poniedziałek, 2 marca poszłam podciąć końcówki. Włosy bardzo zniszczone nie były, ale uważałam, że to ten czas. Z tyłu miało polecieć 2cm, natomiast z przodu nawet i 5 :) Ta część była bardzo zniszczona i nie było mi żal. Nalatałam się po mieście, moje dwie fryzjerki miały terminy na przyszły tydzień, a jednak zależało mi na rozpoczęciu miesiąca z nową długością. Także, latałam po mieście szukając fryzjera, który podcina końcówki maszynką. Oj dawno nikt mi nie szarpał włosów jak ta Pani ;) Zero wyczucia i delikatności. Pani przed samym obcięciem zapytała, czy z tyłu na pewno 2cm, oczywiście zgodziłam się. Z przodu ścięła więcej, tak jak chciałam. Po ścięciu czułam, że jest coś nie tak i byłam pewna, że centymetr w oczach fryzjerki nie był zsynchronizowany z moim. W domu na sucho stwierdziłam, że kucyk ma 36cm. Co oznacza 5cm, a nie dwa... Fakt faktem, że na mokro było już 4cm, co mnie ucieszyło. No pozbyłam się prawie w całości cieniowania i włosy wydają się gęstsze :)

Myślałam, żeby w osobnym poście napisać o moich zużyciach. Jednak nie jest ich aż tak wiele, a dodatkowo w marcu nie działo się na moich włosach nic szczególnego - trochę się poleniłam, dlatego właśnie wszystko wrzucę tu :)

sobota, 28 marca 2015

Walka z wypadaniem (2) - Jak spisała się Joanna w ciągu ostatnich dwóch miesięcy?

Dzień dobry!

Właściwie dlaczego walka z wypadaniem, a nie przyspieszenie porostu? Zależy mi na tym i na tym, jednakże wolę mieć gęste włosy i nie wyciągać 20tysięcy dziennie :) Wiem również, że wypadanie to masowy problem i myślę, że wielu osobom taki cykl postów może pomóc. W każdym razie - mi na pewno pomoże :)

Bohaterem, a właściwie bohaterką dzisiejszego posta jest Kuracja Wzmacniająca Joanna Rzepa 


Na początku powiem, że producent wymyślił genialny wręcz aplikator. Buteleczkę po Rzepce sobie zostawię na kolejne wcierki :) Otrzymujemy 100ml płynu w przezroczystym opakowaniu z aplikatorem za ok. 7- 8 zł. Na wstępie powiem też, że polecam, chociaż jest kilka "ale". 

środa, 18 marca 2015

piątek, 13 marca 2015

Petal fresh ORGANICS - odżywka do włosów nawilżająca Aloe&Citrus PRODUKT ORGANICZNY

Dzień dobry :)

Musiałam wykończyć poprzednie odżywki żeby kupić nową, taką mam zasadę. A czaiłam się na tę odżywkę odkąd zobaczyłam jej skład w Rossmannie :) Przedstawiam odżywkę do włosów nawilżającą Aloe&Citrus - wyciąg z aloesu i cytrusów. Miałam również zamiar kupić szampon, ale pozostałam przy starym Babydream, poczekam na promocję, bo jednak 19,90 to dużo jak za szampon, nawet jeśli ma taki ładny skład :)



niedziela, 1 marca 2015

(2) Miesiąc z... i Podsumowanie akcji : Testujemy Kallosy


Dzień dobry :)

Czas na podsumowanie lutego i podsumowanie Akcji Anwen :)



Na początku lutego u Anwen można było zgłosić się do akcji testowania Kallosów. Zgłosiłam się, ponieważ akurat sama postanowiłam przetestować wszystkie Kallosy, które uda mi się zdobyć. Zgłosiłam dwie maski. Kallos Latte, którego testowałam jeszcze w wakacje i Kallosa Color, który królował właśnie w lutym :)

Mimo miesiąca z olejowaniem, moje włosy wciąż potrzebują nawilżenia i natłuszczenia. Bardziej nawilżenia, skończyła mi się ostatnio niebieska Isana, a mam jeszcze parę innych, otwartych już odżywek do wykorzystania. Włosy dostały w pierwszych dniach lutego bardzo dużo proteinek, więc musiałam im to jakoś odpłacić. Wraz z akcją szukałam Kallosa nawilżającego lub emolientowego. Padło na color, ponieważ zawiera on wysoko w składzie olej lniany :) Tu kieruję pytanie do Was Kochane, polecicie mi jakąś nawilżającą maskę do włosów? Dostępną stacjonarnie w drogeriach.

sobota, 21 lutego 2015

Walka z wypadaniem - suplement Skrzyp Polny Swanson

Witam serdecznie :)

Jak wiecie walczę z wypadaniem włosów. Są to dość duże ilości. Średnio licząc, podczas mycia wychodzi około 50 włosów, podczas rozczesywania 150 włosów. Liczyłam przez tydzień i za każdym razem wyniki wychodziły podobne. Płakać mi się chciało. W ciągu dnia włosy wychodzą garściami - przy zwykłym przeczesaniu ręką wyciągam po kilka włosów, a zimowy płaszcz skubię kilka razy dziennie. Tak właśnie jest, kiedy z włosami nie robię nic. 
W zeszłym roku udało mi się wypadanie lekko zahamować, na moje szczęście, bo inaczej byłabym już łysa. I nie żartuję. Jednak problem powoli powraca. 
Postanowiłam poświęcić na wypadanie włosów osobny cykl postów. Będzie to pomocne dla mnie w przyszłości do zweryfikowania tego, co już spróbowałam i zapisania efektów. I być może przyda się również Wam, jeżeli ktoś zmaga się z tym bardzo smutnym problemem.

Na pierwszy ogień pójdzie pierwszy suplement na bazie skrzypu polnego, z którego jestem zadowolona. Przedstawiam Państwu Skrzyp Polny produkowany przez firmę Swanson Premium Brand




Produkt dostajemy w plastikowym, ciemnozielonym słoiczku. W środku mamy dużo, bo aż 90 kapsułek produktu o zawartości, w jednej kapsułce, Skrzyp polny (z części nadziemnych) 500mg, 1% krzemionki.
Koszt nieduży, około 30zł :)

Skład:  

Skrzyp polny, żelatyna (otoczka kapsułki), mikrokrystaliczna celuloza (substancja wypełniająca), stearynian magnezu i/lub krzemionka (substancje przeciw-zbrylające)

Sposób użycia: Jedna kapsułka dziennie z jedzeniem. Nie przekraczać zalecanej porcji do spożycia w ciągu dnia. Produkt nie może być stosowany jako substytut prawidłowego zróżnicowanej diety.

Wiecie... Wypróbowałam wiele preparatów na bazie skrzypu i nie widziałam większych efektów. Często w takich suplementach jest mało samego skrzypu. Tym razem zamiast bazować na czyiś opiniach, poszukałam sama. Zależało mi na dużej zawartości składnika głównego, jakim miał być skrzyp. Chciałam również, żeby preparat miał jeden składnik aktywny. Padło na firmę Swanson.

Opakowanie starcza na 3 miesiące codziennego stosowania. Jestem już po dwumiesięcznej kuracji i śmiało mogę powiedzieć, że jestem zadowolona :) Paznokcie i włosy wzmocniły się. Myślę również, że skrzyp wpłynął trochę na moją cerę.
Obecnie, podczas kuracji wypadanie zmniejszyło się. Przed kuracją dziennie wypadało mi około 200 włosów (podczas samego mycia!!) Natomiast w trakcie około 50 do 100 (mycie, rozczesywanie, spłukiwanie masek)

W okresie świątecznym zrobiłam dwutygodniową i nie zauważyłam wzmożonego wypadania w tym czasie.
Produkt trzyma w ryzach moje włosy i broni mnie przed peruką :D

Czy znacie jakieś preparaty godne polecenia?

sobota, 7 lutego 2015

Metoda Inwersji czyli jak wywalczyłam 1.5cm w tydzień

Cześć!

W poście podsumowującym styczeń wspomniałam o tym, że moje włosy w ciągu tygodnia osiągnęły przyrost 1.5cm. Wydaje się nie możliwe - a jednak :D

Przeglądając blogi znalazłam wpis właśnie o metodzie inwersji. O tu.


Metoda polega na codziennym wcieraniu oleju, wcierki, oleju plus wcierki w skórę głowy, długim ok 5minutowym masażem i na końcu 5 minutowym wiszeniem w dół. Ważne jest, by nie stosować tej metody dłużej niż przez tydzień, ponieważ potem nie zauważymy już efektów. Po zabiegu należy również zrobić kilkutygodniową przerwę i dopiero wtedy można powrócić do metody.
  • Postanowiłam wypróbować tę metodę i przez tydzień codziennie wieczorem brałam jedną rybkę GAL, mieszałam ją z Jantarem i wcierałam w skórę głowy.
  • Następnie przez 3 minuty wykonywałam bardzo intensywny masaż skóry głowy (wtedy pomyślałam, że muszę sobie kupić masażer!). 
  • Potem już klękałam i siedziałam z głową w dół przez 4 minuty. 

Troszkę zmodyfikowałam czas trwania zabiegu - zwyczajnie jestem niecierpliwa :P
Poświęciłam się i zostawiałam to wszystko do rana i potem normalnie myłam głowę.
Szczerze to podeszłam do tej metody bardzo sceptycznie. No rozumiem, że trochę szybciej mogą włosy urosnąć, ale czytając o efektach to było aż do 2cm! No ale nie byłabym sobą, jeśli nie przetestowałabym tego. I mierzyłam włosy 5 razy, bo nie chciałam wierzyć, że moje włosy urosły 1.5cm w ciągu tygodnia...

Przeszukałam troszkę Internet i znalazłam wpis z efektami

Oczywiście tej metody nie powinny stosować m.in. osoby w ciąży, z nadciśnieniem i te, które mają problemy z krążeniem krwi. A jeżeli zrobi się słabo przerwij zabieg i do niego nie wracaj. Bezpieczeństwo jest ważniejsze. 

Chciałabym zaznaczyć również, że osoby, które myją włosy głową w dół raczej żadnych efektów nie uzyskają. Dlaczego? Ponieważ skóra głowy przyzwyczaiła się już do zwiększonego ukrwienia i nie zareaguje przyspieszonym porostem :)

Stosowałyście tę metodę? :)

sobota, 31 stycznia 2015

miesiąc z...

Witam wszystkich :)

Dzisiaj małe podsumowanie miesiąca. Styczeń u mnie był miesiącem z Olejem YR, o którym pisałam tutaj. Dodatkowo w styczniu również wykończyłam w końcu parę kosmetyków, które zaległy u mnie. Czy to z powodu, że o nich zapomniałam, czy też nie sprawdziły się zwyczajnie. Bądź co bądź - zajmowały miejsce w szafce i trzeba było je zakończyć. Ale o tym później, najpierw chciałabym krótko powiedzieć co dał mi miesiąc olejowania.

 W pierwszych dniach stycznia nie robiłam tego zbyt systematycznie, czasem zapomniałam, a czasem byłam tak padnięta, że fizycznie nie dałam rady, by siedzieć z olejem i pilnować, żeby nie zasnąć, a na koniec rozbudzić się myciem głowy. (Choroby się nie wybiera) Nie lubię zostawiać oleju na całą noc - brudzi poduszkę, a lepszych efektów niż po 2h nie otrzymam. Nie mam ustalonego czasu ile muszę trzymać olej, zazwyczaj wychodzi około godziny, dwóch. Po takim miesięcznym olejowaniu na sucho włosy stały się bardziej miękkie, błyszczące. Nawet jak przez dwa dni odpuściłam olejowanie i odżywki - myłam tylko włosy szamponem, one dalej prezentowały się ładnie :)

Olej YR fajnie dociąża włosy, nie ma mowy o puchu przy jego stosowaniu. I po miesiącu prawie codziennego stosowania dalej potwierdzam jego wydajność. Ubyło go bardzo nie wiele. Myślę, że gdybym używała go codziennie przez pół roku - butelka powoli zaczęłaby sięgać dna. Ale zobaczymy, zobaczymy :)

Mówię prawie codziennie, bo olej wylądował u mnie na włosach w styczniu 20 razy :) Myję włosy codziennie i jedynie kiedy byłam chora sobie odpuszczałam.


Włosy mam cieniowane, więc to że część z tyłu ma taką długość jak miałam mniej więcej rok temu, nie znaczy, że wszystkie. :P

pasmo kontrolne jest blisko twarzy i na początku wynosiło 53.5cm.
13.01 - 54cm
20. 01 - 55.5cm pasmo i 38cm kucyk.
31.01 - 56 cm i 38.5cm :)
Dlaczego zaznaczyłam ile wynosiło 20 stycznia? Ponieważ przez tydzień stosowałam metodę na szybszy porost, której poświęcę osobny post.

Postanowiłam również mierzyć włosy w kucyku - dwa wyniki to nie jeden :)

Udało mi się w styczniu wykończyć 
  • Jantar, akurat starczyło na pewien zabieg, o którym niedługo wspomnę :)) 
  • Jedwab GP
Kosmetyki te lubię bardzo i na pewno do nich wrócę :)

W styczniu również minął rok odkąd świadomie zaczęłam dbać o włosy. Wcześniej słyszałam o wielu rzeczach, czasem coś nałożyłam na głowę, ale nic nadzwyczajnego.I właśnie w styczniu dałam sobie postanowienie noworoczne - zadbam o włosy. Miałam wzloty i upadki, ale uważam, że przez ten rok dużo udało mi się osiągnąć :)

BTW nie bardzo wiem o co chodzi, ale wszystkie zdjęcia, które są na blogu mają inne tony, niż te, które ładuję. Wie ktoś o co może chodzić? :)

wtorek, 6 stycznia 2015

Jego Wysokość Olej do włosów suchych lub kręconych Yves Rocher



Dzisiaj przyszła pora na recenzję olejku odbudowującego do włosów Yves Rocher. Ostatnio bardzo polubiłam się z tą firmą i mam parę kosmetyków do przetestowania. Mojego bohatera kupiłam już jakiś czas temu w czasie promocji i używałam raz częściej raz rzadziej. 




Olejek znajduje się w bardzo miłej dla oka przezroczystej, buteleczce o pojemności 150ml. Producent mówi nam, że jest to wyjątkowy koncentrat olejków jojoba, z babassu i makadamii, który intensywnie odżywia i odbudowuje włosy.

Co na to skład?

Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Ethylhexyl Cocoate, Brassica Campestris (Rapeseed) Seed Oil, Ricinus Communis (Castor) Seed Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Borago Officinalis Seed Oil, Orbignywa Oleifera Seed Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Parfum/ Fragrance, Tocopherol, Oleth-10

Na pierwszym miejscu olej słonecznikowy, następnie emolient, potem oleje: rzepakowy, rycynowy, jojoba. Potem olej z pestek ogórecznika lekarskiego. Dopiero pod koniec olej z babassu i makadamia. Po substancji zapachowej mamy jeszcze przeciwutleniacz i Oleth-10 czyli substancja myjąca.
Szkoda, że obiecane oleje nie są wyżej w składzie, ale ważne, że są!

Olejek pachnie obłędnie i jest bardzo wydajny. Najlepiej spisał się solo na suchych włosach lub pomieszany z odżywkę przed myciem. Włosy są wtedy wygładzone, błyszczące i mięciutkie! Nie sprawdza się jako zabezpieczacz do końcówek - widać, że są obciążone. A szkoda, bo przy minimalnej ilości na całe włosy, te zaczynają się ładnie skręcać :) Wraz z maską po myciu lekko obciążył włoski, więc nie polecam. Aczkolwiek jak już mówiłam - na suche przed myciem ideał. 

W styczniu zamierzam olejować włosy przed każdym myciem, wtedy dokładniej będę w stanie ocenić jego wydajność. 

Co do zapachu, po aplikacji pozostaje na włosach powoli ulatniając się. Na początku jest bardzo intensywny, słodki, ale z czasem staje się delikatny i relaksujący.

Chciałabym zaznaczyć, że stosuję produkt tylko na włosy zostawiając skalp w spokoju.

Używaliście? Ja gorąco polecam, szczególnie, że cena nie jest wygórowana, a podczas promocji to naprawdę nie duży wydatek rzędu kilkunastu złotych.

Życzę wszystkim miłego wieczoru :))