Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oczyszczanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oczyszczanie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

12% lecznicze mydełko Alep

Dzień dobry :)

Święta, Święta i po Świętach! Objadłam się jak mały prosiak, na wagę nie wejdę, ale chyba czas wrócić do zdrowszych nawyków żywieniowych :D Zimą sobie na trochę pozwalam, jednak wiosną, latem i jesienią staram odżywiać się zdrowo. Nie jestem jakąś świruską pod tym względem - zwyczajnie bardzo lubię warzywa i owoce, a rzadko stołuję się  w fast-foodach. Zresztą nie mam co tam jeść, wszystko mięsne, a ja mięsa nie lubię :D A jak tam Wy czujecie się po Świętach? :)

Produkt, który dzisiaj chciałabym przedstawić większość z Was pewnie już zna, czy to z innych blogów, czy z własnej autopsji. Jednak do całej masy wpisów dorzucę swoje trzy grosze :)

Właściwie co to jest aleppo? Zastanawiają się niektórzy z Was. Mydło Alep to naturalne mydło składające się jedynie z 4 składników, czasem można je spotkać wzbogacone o 5 składnik - glinka, olej arganowy, olej z czarnuszki... Jednak podstawowymi składnikami są oliwa z oliwek, olej laurowy, woda i wodorotlenek sodu. Mydełka dzielą się w związku z procentową zawartością oleju laurowego. Można spotkać mydło z zawartością 5% lub np. 40%, oczywiście cena produktu wzrasta wraz z zawartością oleju laurowego.



Mydełko ma właściwości lecznicze i wspomaga leczenie trądziku i innych skórnych zmian (w tym plam i blizn). Jest pozyskiwane naturalnie i brak w nim tłuszczy zwierzęcych. Głęboko oczyszcza, nadaje się nie tylko do mycia twarzy. Możemy myć nim również włoski lub używać do ciała, czy do golenia. Może się fajnie sprawdzić dla mężczyzn, którzy mają problem z drogeryjnymi piankami i żelami. Aleppo wytwarza delikatną piankę, więc nada się do stosowania na Wasze buźki :)

Niestety w obiegu jest dużo podróbek, więc kupujcie je od sprawdzonych sprzedawców i patrzcie na skład. Jeżeli zauważycie jakiś składnik, którego w nim nie powinno być, lepiej sprawdźcie stronę dystrybutora.


Moje mydełko zawiera 12% oleju laurowego i kupiłam je za 4,90 :) Jest bardzo malutkie, ale na początek mi wystarcza. Nie musiałam go ciąć i nie żałowałabym pieniędzy, w przypadku, gdyby mydło się nie sprawdziło.Jeżeli kupicie większe opakowanie, to warto je pokroić. Można z części zrobić szampon, bądź coś w rodzaju wcierki (podobno mydło Alep pobudza cebulki do wzrostu - sprawdzę i dam Wam znać :))(chociaż wcierka to złe słowo, nie wyobrażam sobie wcierać mydła... Chodzi mi o płyn, szampon? Coś w tym stylu :)) no i część zostawić tylko do mycia buzi :)



Mi taka mała kosteczka służy od połowy lutego i wciąż nie widać dużego zużycia, naprawdę jest bardzo wydajne, bo testowałam je na wiele sposobów.

Po pierwsze i najważniejsze oczyszczanie cery, tu sprawdza się idealnie. Na początku było mocne, zresztą co ja się dziwiłam. W końcu producent zaleca zaczynać od 4% a ja się rzuciłam na 12%. Dobrze, że w sprzedaży nie było innych w takiej małej wersji, bo bym kupiłam 40% :D Trochę wysuszało buzię, w tym wypryski. A, bo pierwsze kilka użyć było jeszcze, kiedy miałam jakieś krostki na buzi. Potem mydełko je ładnie wyeliminowało i wraz z krostkami suchość zniknęła. Mydełka używam rano, potem oczywiście tonizuję buzię i nakładam krem. Natomiast wieczorem zostawiam mydło trochę dłużej, na jakieś dwie minuty, kiedy myłam ząbki :D Tak, tak, przestrzegam zasady 2minutowego mycia zębów. W sumie weszło mi to w krew i już nawet nie liczę :) Po tym czasie z łatwością spłukuję. Stosuję je jeszcze jako maseczkę, wtedy bardzo mocno pienię i sporą ilość pozostawiam na oczyszczonej wcześniej buzi. Mydło wtedy idealnie oczyszcza i przygotowuję cerę do dalszych pielęgnacyjnych zabiegów. Świetnie sprawdza się również w połączeniu z glinką - albo mieszam mydło z glinką, albo glinkę rozpuszczam w wodzie z mydłem :) Oprócz oczyszczenia cery, eliminacji wyprysków, które obecnie pojawiają się już rzadko, świetnych właściwości pielęgnacyjnych ostatnio zauważyłam również zmniejszenie przebarwień. Wiadomo, w tej kwestii najlepiej spisał się acnederm, jednak Aleppo podtrzymało i jeszcze bardziej ujednoliciło koloryt. Również zauważyłam spłycenie blizn potrądzikowych, których niestety mam bardzo dużo :(


Jak Alep spisał się we włosowej kwestii? Oj oczyszcza mocno :) Nie zauważyłam świądu, co mnie cieszy :) Pozostawione dłużej na skórze głowy lekko ją koi. Włosy po mydle uniesione są u nasady i bardzo łatwo się je rozczesuje o dziwo. Odkąd je mam, głównie jego używałam do oczyszczania skóry głowy. Myślałam, ze ciężko będzie się pienić, ale nie ma z tym problemu.

A jeśli chodzi o ciało, to na pewno sprawdza się lepiej niż zwykła kostka myjąca. Nie ma w nim zbędnych produktów, tylko takie, które znane są z właściwości pielęgnacyjnych. To była fajna odmiana. Do ciała myślę, że więcej niż 12% nie musimy używać, wtedy może zacząć wysuszać, a tak - nawilża i odżywia :) No i kwestia golenia - łagodzi podrażnienia :)

Mydła Alepp pomogą skórze trądzikowej ustabilizować się, jednak pamiętajcie, że ważna jest tu głownie systematyczność. Mi osobiście udało się doprowadzić buzię do porządku, jednak kiedy sobie odpuszczę - trądzik bierze górę. Dlatego polegajcie głownie na sobie w tej kwestii. Mydło na pewno Wam pomoże i ułatwi sprawę :) Myślę, że posiadaczki problemowej skóry głowy również mogłyby spróbować tego mydełka. Tylko nie przesadzajcie w zawartością procentową oleju laurowego - lepiej powoli i spokojnie zwiększać niż zaatakować skórę czymś silnym. Ja wszystkim polecam te mydełka gorąco :)

środa, 25 marca 2015

Pielęgnuję, walczę, a pryszcze dalej są? Co robię źle? Czyli o tym, które popełniamy często nieświadomie

Dzień dobry :)

Ten post siedział mi w roboczych już długo, chciałam najpierw sprawdzić na własnej skórze, czy to co napiszę jest prawdą. Myślę, że już całkiem dobrze idzie mi panowanie nad moją cerą. Udało mi się w końcu opanować wysyp po okropnym kremie! Wypracowałam sobie też minimalistyczny rytuał pielęgnacyjny, który naprawdę fajnie działa, a ponadto w swojej zarówno świadomej, jak i nieświadomej walce z trądzikiem przetestowałam już naprawdę wiele produktów. Posiadam cerę trądzikową i niedostatecznie nawilżoną, jak się niedawno dowiedziałam. Niby to tylko jeden procent, ale jest widoczny na policzkach :) Do niedawna używałam wielu drogeryjnych kosmetyków, które spisywały się dobrze przez pierwsze dwa lub trzy tygodnie. Później cera się buntowała. Popełniałam wtedy też wiele błędów - właśnie nieświadomych. I o tym będzie dzisiejszy post :)


poniedziałek, 9 marca 2015

Zielona Glinka Naturalna i Nowy Wygląd Bloga :)

Cześć!

Na samym początku chciałabym powiedzieć o czymś bardzo ważnym :) Każdy blog powinien mieć swój charakter i wizerunek, prawda? Wtedy oko milej patrzy i zachwyca się nim. Lepiej się czyta :)
Od dawna planowałam zmianę wizerunku bloga. Jednak moje umiejętności graficzne, a raczej ich brak, zdecydowanie na to nie pozwoliły :) Ale blog zyskał nowy wygląd!  Jest to zasługa przecudownej Bijum z bloga bubijum.blogspot.com 
To ona słuchała moich wymagań i stworzyła coś, przynajmniej dla mnie, przepięknego! Dodatkowo pomogła uporać się z ustawieniami i powiedziała, jak to wszystko zgrać :) Dzięki Niej nauczyłam się też troszkę czegoś nowego i zobaczyłam, że html wcale nie jest taki kosmiczny :)  Tyle w tym uroku i wdzięku :D Mi się podoba o wiele bardziej niż było. Prawda, że jest przecudny? Baaaardzo Ci dziękuję Kochana :*

A teraz przejdę już do bohaterki posta - glinki :) Udało mi się w końcu wykończyć wszystkie kupne maseczki glinkowe, kiedyś w ramach promocji dostałam kilka saszetek, dobra, kilkanaście saszetek.. Jedne były gorsze, drugie mniej, jednak nie o tym dzisiaj. :) Już dawno postanowiłam kupować czyste glinki, jednak najpierw musiałam wykończyć kupne. Nie lubię składowisk :) Kiedy w końcu mi się to udało, szczęśliwa poleciałam do sklepu z zamiarem kupna zielonej lub białej glinki. Liczyłam bardziej na zieloną, ale wszędzie, gdzie dotychczas bywałam zielonej nie mieli. Na szczęście tu była :) Po miłej rozmowie z Panią ostatecznie zdecydowałam się na zieloną glinkę i glinkę czarną. O tej drugiej opowiem kiedy indziej :)

piątek, 13 lutego 2015

Jak doprowadziłam moją cerę do porządku, aktualizacja pielęgnacji do końca stycznia

 Witam serdecznie :)

Pisałam post dość długo, ciągle coś usuwając i dopisując. Kiedy skończyłam, wyszedł taki tasiemiec, że sama bym go nie przeczytała :D Post miał dotyczyć mojej walki z trądzikiem, pielęgnacji i kosmetyków. Pomyślałam, że podzielę wszystko i spróbuję opisać dokładniej. 
Na sam początek napisałam parę słów o tym, jak wyglądała moja pielęgnacja do końca stycznia tego roku (oczywiści od momentu mojej przykrej przygody)
Z pół roku temu pisałam Wam jak wygląda moje codzienne oczyszczanie twarzy. Bardzo długo stosowałam taką pielęgnacje, jednak natknęłam się na pewien krem, który zapchał mi pory. I to dość porządnie. Zakończyłam przygodę z tym kremem, z czołem wysadzonym niespodziankami. Problem był bardzo duży. Pryszcz na pryszczu. Walczyłam z nimi przez bite 3 miesiące, wtedy też musiałam zmienić moją pielęgnację. Postawiłam na całkowity minimalizm, a jednym z produktów, które najbardziej mi pomogły w walce z wysypem był Acnederm :)

Jak wyglądała moja walka i pielęgnacja ?

Przede wszystkim oczyszczałam buzię. Pierwsze co robiłam, to myłam ręce mydłem siarkowym - skoro jest antybakteryjne, to nie zaszkodzi umyć rączki przed zabawą z buzią. Do demakijażu używałam oliwki Babydream. Nasączałam lekko, ale naprawdę lekko zwilżony wacik kosmetyczny oliwką i zmywałam tym makijaż. Potem spłukiwałam wszystko letnią wodą i jeszcze raz, tym razem już rękoma myłam buzię roztworem oliwki i wody. Kolejną czynnością było dokładne oczyszczenie buzi przy pomocy mydła siarkowego. Te czynności robiłam codziennie, używałam naprzemiennie również innych kosmetyków.

  • Jednego dnia, na czystą skórę nakładałam właśnie Acnederm (czoło i nos), zwilżone wodą policzki przecierałam tonikiem Ziaja i wszystko zostawiałam do wchłonięcia.
  • Dnia następnego po oczyszczeniu całą, zwilżoną wodą, buzię spryskiwałam tonikiem i pozostawiałam do wyschnięcia. Po tym używałam pasty cynkowej na całą twarz lub żelu punktowego również firmy Ziaja.

I tak na zmianę codziennie.

Ze względu na krostkową formę mojego problemu, nie mogłam robić peelingów mechanicznych zbyt często. Korzystałam z okazji i kiedy tylko pozbyłam się ropnej zmiany używałam albo Pasty Ziaja, albo peelingu Yves Rocher. 

  • Pasta to mocny zdzierak. Kładłam ją na całą buzię i zostawiałam do wyschnięcia. Potem zmywałam peelingując buzię z wyłączeniem czoła - żeby nie zrobić sobie większej krzywdy. 

  • Natomiast peeling Yves Rocher to bardzo delikatny produkt, więc kiedy mogłam, używałam go do mycia całej twarzy z rana. Wtedy pozbywałam się suchych skórek i martwego naskórka z całej twarzy, a cera była rozpromieniona :)

O peelingu napiszę Wam parę słów więcej w innym poście. To naprawdę bardzo fajny, delikatny produkt :)

Raz w tygodniu robiłam również ulubione maseczki glinkowe. Kiedy zużyję wszystkie gotowe (mam ich cały arsenał) mam zamiar kupić czystą glinkę zieloną lub białą.

Którą bardziej polecicie?
A co rano? Nauczyłam się patrzeć, czego potrzebuje moja twarz. Jeśli mocnego oczyszczenia - w obieg szło mydło siarkowe. Jeżeli lekkiego, woda z tonikiem. No i ewentualnie peeling, ale to już raczej w późniejszej fazie "leczenia"  :)

Oprócz tego wspierałam się wewnętrznie suplementem diety CYNKOSEL MAX




Producent zaleca przyjmowanie jednej tabletki dwa razy dziennie podczas posiłku. Ja jadłam dwie tabletki rano przy śniadaniu, jeżeli tego nie zrobiłam wtedy, zwyczajnie później już zapominałam. Opakowanie zawiera sto tabletek. Czyli starcza na 50 dni stosowania. W moim przypadku było to około dwóch miesięcy. Wiadomo, święta lub wyjazdy i suplementów nie brałam. Suplementu nie biorę od dwóch tygodni i nie zauważyłam powrotu problemu w większym stopniu. Od marca mam zamiar przyjmować suplement ponownie, jednak po jednej tabletce dziennie. Zapobiegawczo :)
 
Zawartość składników odżywczych w dziennej porcji:

Cynk 14mg (140% ZDS)
witamina A 536µg (67% ZDS)
Selen 40µg (72% ZDS)

ZDS - zalecane dzienne spożycie

Skład : octan cynku, beta-karoten (witamina A), drożdże wzbogacone w selen, Substancje Pomocnicze: sorbitol, glukoza, skrobia ziemniaczana, stearynian magnezu. 

Tabletki są łatwe do połknięcia, lecz ich zapach i smak trochę już mi nie podchodził. Dlatego zawsze jadłam je z czymś :)

Cena to około 30zł w aptekach :)

I naprawdę, przez cały ten czas robiłam tylko to, zero eksperymentów - bałam się pogorszenia sytuacji. Wiedziałam, że jeżeli nie uda mi się samej zwalczyć problemu będę musiała zwrócić się o pomoc lekarza. Zmiany pojawiały się w zaskakującym tempie i były bardzo zaognione. Szczerze - pierwsze efekty zobaczyłam dopiero po dwóch miesiącach! Dopiero wtedy wszystko zaczęło powoli schodzić. Dwa miesiące męczarni. Dalej uważam na buzię, przez te trzy miesiące nauczyłam się nie dotykać twarzy w ciągu dnia i nie wyciskać wszystkiego co mam na twarzy. Wyciskałam jednie treści ropne, wtedy, kiedy była już konieczność. Na początku żyłam w kręcącym się kole - wyciskałam, bo było brzydkie. Szybciej się goiło, to fakt, ale było jeszcze brzydsze i więcej. Blizny były - czy wyciskałam, czy nie. Bardzo się cieszę, że udało mi się pozbyć tego okropnego nawyku. 

Acnederm kupiłam z myślą o przebarwieniach, a pomógł mi w walce z trądzikiem. Właśnie kończę moje opakowanie i napiszę o nim więcej kiedy kupię nowy. Chciałabym go jeszcze przetestować na blizny :) Acnederm wyciągał mi całą treść ropną z porów i wtedy miałam mieszane uczucia. Zostawić czy wycisnąć? Zazwyczaj jednak, kiedy krostka już była zakończona białą kuleczką, wyciskałam ją. Po czym przemywałam rankę wodą utlenioną, następnie spirytusem i kładłam punktowo pastę cynkową. Wysuszacza punktowego używałam głównie z rana, po umyciu buzi na 20 minut nakładałam preparat, a następnie zmywałam wodą.

Buzia po użyciu Acnedermu była bardzo sucha, a może raczej odwodniona, nie wiem co by było, gdybym nie stosowała oliwki do zmywania makijażu. Jednak skoro skóra potrzebowała nawilżenia, musiałam znaleźć odpowiedni produkt. Padło na Organiczny Krem Babuszki Agafii, który stał się moim hitem i od stycznia pomaga mi w walce z cerą :)

Teraz pozostałam głównie z bliznami potrądzikowymi i będę szukać odpowiedniej pielęgnacji, by się ich pozbyć. Teraz, kiedy problem nie jest już zaogniony mogę trochę poeksperymentować z olejami do twarzy. I właśnie to jest mój plan, może uda mi się zwalczyć blizny naturalnie :) Jeżeli macie jakieś pytania, śmiało piszcie w komentarzach lub na skrzynkę :)