Hej!
Mimo że pierwszy miesiąc nowego roku dobiega końca, postanowiłam dopiero teraz napisać parę słów o moich postanowieniach. Dlaczego? Chciałam, żeby opadły emocje związane z wymyślaniem, czego to ja nie zrobię w tym roku. Nigdy nie dawałam sobie miliona postanowień a raptem kilka. I tak samo jest w tym roku.
1. Wciąż dbać o włosy, marzę o włosach do talii. Wiem, że w przyszłym roku nie mogę jeszcze liczyć na ten efekt, lecz będę starać się dążyć do niego. W tym roku zadbam głównie o skórę głowy i zawalczę o duży przyrost :) Mam już nawet plan na najbliższych parę miesięcy, a na oku kilka wcierek.
2. Chciałabym wywalczyć ładną cerę i zdrowe paznokcie. Jak z tym drugim już nie mam dużego problemu, to jeśli chodzi o cerę - to wielka zagadka życia. Na razie pozostawiłam eksperymenty na rzecz tego co mi służy i mam nadzieję trzymać twarz w ryzach :) Niedługo pojawi się na pewno post z aktualizacją dbania o cerę i napiszę słów więcej o moich paznokciach :)
3. Czytać więcej książek. To dzięki książkom jesteśmy w stanie oderwać się od przykrości i rutyny życia codziennego. Nie będę podejmować żadnych książkowych wyznań. Po prostu postaram się czytać jak najwięcej. :)
4. Systematyczność. Nad tym koniecznie trzeba popracować. Jedynie systematyczność przyniesie duże rezultaty w zasadzie we wszystkim. W blogowaniu, dbaniu o siebie i całym życiu.
5. Punkt piąty i najważniejszy. Czas. Mój przeciwnik. Czasu to ja nie mam na nic. A doskonale wiem, że jeżeli uda mi się zorganizować - czas nagle, magicznie na wszystko się znajdzie. Więc - organizacja czasu ponad wszystko :)
Jakie macie plany dotyczące 2015 roku? :)
wtorek, 20 stycznia 2015
sobota, 17 stycznia 2015
Pomysł na prezent dla Babci i Dziadka
Witam :)
A co Wy myślicie o obdarowywaniu bliskich?
Dzisiaj niezbyt kosmetycznie, ale uważam, że nie zawsze musi tak być :D Jak wszyscy dobrze pamiętamy (a gdyby ktoś jednak zapomniał, to właśnie mu przypomniałam :D) to 21 stycznia obchodzimy święto naszych kochanych Babć, a 22 Dziadków :)) Dziadkowie uważam, są cudowni, kochani, nie krzyczą - idealni na każdą okazję :) Dlatego myślę, że warto wręczyć im miły upominek i podziękować, za to, że są! Nie jestem z tych osób, co na prezenty wydają milion pieniążków, bo podarek musi być duży i drogi. Uważam, że w obdarowywaniu ważny jest sam fakt - pamięć o kimś bliskim. Chciałabym podsunąć kilka pomysłów na coś co możemy wręczyć naszym najkochańszym Dziadkom :)
Jeżeli ktoś ma Dziadków blisko, czy też na miejscu wypadałoby wpaść do nich z wizytą. Można przynieść piękne kwiatki w doniczce. Sama uważam, że przeurocze są prymulki :) Można zrobić ciasto i przynieść je ze sobą. Fajnym prezentem jest również laurka. Takie chyba każdy wykonywał, jak był mały. Jest to miły prezent, bo wykonany własnoręcznie, ktoś włożył w to minimum pracy. I nieważne czy talent się ma czy nie. Wystarczy nie nabrudzić i nie przesadzić. Dopisać miłe życzenia, podziękowania lub co tylko chcemy - byle prosto z naszych serc!
A jeżeli już ktoś chce dać Dziadkom prezent, to dobrym pomysłem będzie herbata liściasta wraz z zaparzaczem. Idealnie na zimę, na rozgrzanie. Takie herbaty można zamówić przez Internet lub kupić w pobliskiej Herbaciarni. Co do zaparzaczy jest takich mnóstwo. Od małych na jeden kubeczek do zwykłych dzbanuszków. Wiele bardzo ładnych można znaleźć np w Home&You i to w niskiej cenie :))
Dziadkowi można też kupić szachy, karty, czy warcaby. Będzie mógł grywać sobie z przyjaciółmi lub z rodziną. Na leniwe, zimne wieczory można też kupić cieplutkie kocyki klub szlafroczki :))
A co Wy myślicie o obdarowywaniu bliskich?
środa, 14 stycznia 2015
Lakierowa środa
Cześć wszystkim :) Jakiś porządek musi być, więc pomyślałam sobie, że mniej więcej raz w miesiącu będę prezentować lakiery. Czasem jeden, czasem kilka. Chciałabym podzielić serię na kategorie wg firm, zobaczymy co z tego wyjdzie :)
Do rzeczy
Dzisiaj pokażę dwa lakiery od Wibo. Chic Matte 2 i 5

Wibo Chic Matte 2 to matowa brudna biel z nutką fioletu. Na paznokciach prezentuje się bardzo elegancko i fajnie wygląda jako tło do zdobień. Do pokrycia przy krótkich pazurkach wystarczy w zasadzie jedna warstwa, jednak przy dwóch lakiery zawsze ładniej wyglądają. Utrzymuje się na paznokciach około 7 dni, co jak dla mnie jest wyjątkowo długim czasem. Po tym czasie lakier zaczyna ścierać na końcówkach. Mi nie odprysnął ani razu :)

Do rzeczy
Dzisiaj pokażę dwa lakiery od Wibo. Chic Matte 2 i 5
Zamknięte są kanciastych buteleczkach o pojemności 8.5ml. Pędzelek standardowy, zakrętki wykonane z lekkiego plastiku.

Wibo Chic Matte 2 to matowa brudna biel z nutką fioletu. Na paznokciach prezentuje się bardzo elegancko i fajnie wygląda jako tło do zdobień. Do pokrycia przy krótkich pazurkach wystarczy w zasadzie jedna warstwa, jednak przy dwóch lakiery zawsze ładniej wyglądają. Utrzymuje się na paznokciach około 7 dni, co jak dla mnie jest wyjątkowo długim czasem. Po tym czasie lakier zaczyna ścierać na końcówkach. Mi nie odprysnął ani razu :)

Wibo Chic Matte 5 to również matowa, ale ciemna śliwka. Jest to kolor, którego szukałam całą jesień a znalazłam przed świętami. Bardzo mi się podoba i uważam, że na paznokciach również wygląda bardzo gustownie. Myślę, że to dzięki matowemu wykończeniu. Nadaje ono delikatny, miękki efekt :) Potrzebne przynajmniej dwie warstwy. Niestety nie jest tak trwały jak poprzednik, bo już pod koniec kolejnego dnia końcówki zaczęły się błyszczeć.A kolejnego całe paznokcie lekko się błyszczały, co już delikatnie widać na zdjęciu. Utrzymał się u mnie przez 5 dni nie zmieniając już potem wyglądu. Ma u mnie dużego plusa, za nieścieranie się końcówek. Nie przepadam za tym efektem. Chociaż lepsze to, niż widoczne odpryski, z którymi wstyd się pokazać na ulicy...
Jak mija Wam zima? U mnie w końcu czasem lekko śnieżek zawita :)
sobota, 10 stycznia 2015
Jak pozbyłam się suchej skóry na nogach?
Hej!
Zakupiłam tę o to szczotkę
Taka o zwyczajna, poręczna, wygodna.
Jakiś czas temu przeczytałam u Aliny przeczytałam o szczotkowaniu ciała. Stwierdziłam, że gdy przyjdzie okazja wypróbuję to u siebie. No i przyszedł moment, kiedy miałam pieniążki, a w Rossmannie była promocja i...
Zakupiłam tę o to szczotkę
Taka o zwyczajna, poręczna, wygodna.
Szczotkowanie ciała jest idealne na ciężkie poranki! Po pięciominutowym masażu mogę skakać i wyrecytować Odę do radości! Zaczynam od nóżek, a kończę na rączkach. Robię to delikatnie, ponieważ szczotka ma dość ostre włosie. Zabieg wykonujemy na sucho, bez użycia olejków, balsamów czy wody. Robimy to kiedy w zasadzie chcemy, jednak naprawdę rano jest zbawienny. :D
Jestem posiadaczką dość suchej skóry na nogach, wcieranie balsamów trochę pomaga, jednak to nie to. Skóra jest po prostu sucha i przy podrapaniu wygląda jeszcze gorzej. Na nic wielkiego nie liczyłam. Przecież to trochę jak peeling, który wykonuję regularnie. Jednak nie! Jakież było moje zdziwienie, gdy po pierwszym zabiegu całe nogi były białe. No naprawdę! Na samym początku szczotkowałam się codziennie, dopiero po niedługim czasie zaprzestałam i wykonywałam zabieg co parę dni. Dzisiaj szczotki używam raz w tygodniu, czasem trochę częściej. A gdy mam bardzo leniwy poranek - to moja najlepsza przyjaciółka. W miarę z używaniem zauważyłam, że moja skóra szczególnie na nogach, chociaż na ramionach również, jest gładsza. Nie jest to oczywiście jeszcze to, czego mam zamiar się dorobić w przyszłości, ale jest duży postęp :) Drugim faktem jest to, że szczotkowanie pomogło mi w walce z wrastającymi włoskami. Naprawdę fajna rzecz.
Chętnie wszystkim polecam. Takich szczotek jest mnóstwo, każdy może wybrać coś dla siebie :)
Używacie szczotek? Ktoś słyszał?
wtorek, 6 stycznia 2015
Jego Wysokość Olej do włosów suchych lub kręconych Yves Rocher
Dzisiaj przyszła pora na recenzję olejku odbudowującego do włosów Yves Rocher. Ostatnio bardzo polubiłam się z tą firmą i mam parę kosmetyków do przetestowania. Mojego bohatera kupiłam już jakiś czas temu w czasie promocji i używałam raz częściej raz rzadziej.
![]() |
Olejek znajduje się w bardzo miłej dla oka przezroczystej, buteleczce o pojemności 150ml. Producent mówi nam, że jest to wyjątkowy koncentrat olejków jojoba, z babassu i makadamii, który intensywnie odżywia i odbudowuje włosy.
Co na to skład?
Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil,
Ethylhexyl Cocoate, Brassica Campestris (Rapeseed) Seed Oil, Ricinus
Communis (Castor) Seed Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil,
Borago Officinalis Seed Oil, Orbignywa Oleifera Seed Oil, Macadamia
Ternifolia Seed Oil, Parfum/ Fragrance, Tocopherol, Oleth-10
Na pierwszym miejscu olej słonecznikowy, następnie emolient, potem oleje: rzepakowy, rycynowy, jojoba. Potem olej z pestek ogórecznika lekarskiego. Dopiero pod koniec olej z babassu i makadamia. Po substancji zapachowej mamy jeszcze przeciwutleniacz i Oleth-10 czyli substancja myjąca.
Szkoda, że obiecane oleje nie są wyżej w składzie, ale ważne, że są!
Olejek pachnie obłędnie i jest bardzo wydajny. Najlepiej spisał się solo na suchych włosach lub pomieszany z odżywkę przed myciem. Włosy są wtedy wygładzone, błyszczące i mięciutkie! Nie sprawdza się jako zabezpieczacz do końcówek - widać, że są obciążone. A szkoda, bo przy minimalnej ilości na całe włosy, te zaczynają się ładnie skręcać :) Wraz z maską po myciu lekko obciążył włoski, więc nie polecam. Aczkolwiek jak już mówiłam - na suche przed myciem ideał.
W styczniu zamierzam olejować włosy przed każdym myciem, wtedy dokładniej będę w stanie ocenić jego wydajność.
Co do zapachu, po aplikacji pozostaje na włosach powoli ulatniając się. Na początku jest bardzo intensywny, słodki, ale z czasem staje się delikatny i relaksujący.
Chciałabym zaznaczyć, że stosuję produkt tylko na włosy zostawiając skalp w spokoju.
Używaliście? Ja gorąco polecam, szczególnie, że cena nie jest wygórowana, a podczas promocji to naprawdę nie duży wydatek rzędu kilkunastu złotych.
Życzę wszystkim miłego wieczoru :))
poniedziałek, 5 stycznia 2015
Nowy Rok
Nie było mnie tu od hoho i jeszcze więcej. Pisałam posty, ale ich nie publikowałam. Wydawało mi się to totalnie bez sensu. W moim włosowym życiu zawitała rutyna. Co jakiś czas nakładałam maskę, to zrobiłam jakiś eksperyment. Nawet olejowałam nie częściej niż raz w tygodniu.
To blog dawał mi poczucie harmonii i estetyki. Chyba wrócę z podkulonym ogonem, bez tego bardzo ciężko jest mi się zorganizować.
Ale czy jest sens?
W Nowym Roku mam kilka celi. W zeszłym miałam dwa główne, zacząć dbać o włosy o cerę. To mi się udało. Cerę powoli doprowadzam do porządku, mam nadzieję, ze niedługo będę walczyć już tylko z bliznami.
Co do włosów to wciąż walczę z wypadaniem. Teraz znów się nasiliło, na szczęście trochę szybciej rosną.
Co na ten Rok?
marzą mi się włosy do talii. Wątpię, by przez rok się udało, Ale mam nadzieję, ze będę blisko :)
wciąż będę walczyć z cerą i doprowadzać paznokcie do ładu. (odzywce eveline nie zaufam)
Mam zamiar raz w tygodniu robić coś dla siebie i czytać więcej książek. Bez nich czuję mało inteligentna :P.
Jak bardzo zmieniły się włosy w ciągu roku?
Przede wszystkim przestały się kręcić. W końcu dałam sobie spokój i pozostałam przy falach. Bardzo mi jest z tego powodu smutno, ponieważ uwielbiałam moje włosy, kiedy były kręcone. W zasadzie nie mam pojęcia, co się stało. Mam jeszcze jeden pomysł, by spróbować pianki bezalkoholowej. Kiedyś bardzo się lubiłam z pianką Nivea, aczkolwiek ma w składzie alkohol i wysuszyła mi włosy.
Włosy pod koniec września przestały się puszyć. Jestem z tego powodu szczęśliwa. Postawiłam wtedy na proteiny i emolienty, i bardzo pomogłam swoim włoskom.
Zauważyłam również, że odzyskałam długość włosów dokładnie z przed roku. Obcięłam włosy z początkiem października i teraz są tak długie jak były rok temu :))
Ubolewam nad tym, że włosy troszkę zmieniły kolor i stały się ciemniejsze. Aczkolwiek latem raczej unikałam słońca i nie miały kiedy pojaśnieć.
Jestem bardzo ciekawa, czy uda mi się wytrwać w blogowaniu przez kolejny rok. Kto wie? :) Życzę sobie wytrwałości, a Wam wszystkim Spełnienia najskrytszych marzeń :)
środa, 30 lipca 2014
Codzienne oczyszczanie twarzy
Cześć :)
Z racji tego, że od małego jestem wielką fanką tego co azjatyckie, musiało w końcu paść na twarz :D Tak bardzo zazdroszczę kobietom w Azji ich urody, jasnej, nieskazitelnej cery bez zmarszczek, więc zaczęłam poszukiwania jak one to robią? Mówi się o kwestii genów, jednak geny, według mnie, nie sprawiają, że kobieta, która ma ponad 40 lat wygląda na 10 lat młodszą...
Kiedy poszperalam w Internecie, obejrzałam wiele filmików na YT, byłam naprawdę zdziwiona jak różni się moja pięlęgnacja od azjatyckiej. Od razu przeszłam do działania, bez najmniejszego wahania...
Nie będę kopiowała tekstu, kto jest zainteresowany odsyłam do bloga :)
Ale do rzeczy, jak to wygląda u mnie?
Jestem posiadaczką cery trądzikowej tylko w strefie T, a suchej na policzkach. To po pierwsze.
Więc do zmywania oleju z twarzy wybieram oleje schnące. Kolejny w kolejce będzie prawdopodobnie z pestek malin, jeśli tylko go dorwę ^^ (bo z tym u mnie ciężko).
Także, pierwszym etapem u mnie jest zmycie wszystkiego co mam na twarzy olejem. Trwa to około minutkę, wykonuje przy okazji delikatny masaż twarzy. Następnie używam peelingu, którym również delikatnie masuję twarz. Zmywam wszystko bardzo ciepłą wodą. Kolejnym krokiem jest umycie twarzy mydłem siarkowym, które zostawiam na twarzy np. na czas mycia ząbków. Zmywam ciepłą wodą i nakładam maseczkę. Do spłukiwania oczywiście. Kiedy maska wyschnie spłukuję twarz ciepłą wodą, a potem przechodzę do bardzo zimnych chluśnięć.
Po tym wszystkim odciskam twarz w jednorazowy ręcznik papierowy i nakładam kremy, serum, czy to, czego akurat potrzebuje moja skóra.
Co parę dni również po nałożeniu kremów i wchłonięciu się ich nakładam maskę żelową, którą zostawiam na całą noc.
Moja cera odwdzięcza się tak bogatą pielęgnacją i w zasadzie się nie buntuje.
Mimo młodego wieku mam zmarszczki mimiczne, także szukam dobrego kremu lub serum. Czy ktoś z Was mógłby polecić mi coś ciekawego? :)
U mnie przerodziło się to w ceromaniactwo, ale naprawdę warto :)
Pozdrawiam :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




